A dzisiaj nareszcie pogoda i czas pozwoliły wybrać się na dalszy wyjazd na rowerze - razem z Dominikiem zrobiliśmy dzisiaj prawie 60 km. Mieliśmy niby jechać trasą, o której kiedyś już pisałem, ale wyszło inaczej...
http://www.endomondo.com/workouts/245657743/4068443
Zamiast skręcić na Zagórzany, już na samym początku pojechaliśmy Mszanką i Moszczenicą w stronę Siedlisk. Cóż... Bez porównania ciężej jeździ się jednak u mnie w Beskidzie, niż nad morzem! Wyskrobać się pod Siedliska czy pod Brzanę - kosztuje to trochę siły, za to warto - frajda ze zjazdu w dół z takiej górki jest nieziemska, a i widoki całkiem-całkiem.
Szkoda, że w Brzanie użądlił Dominika szerszeń, i musieliśmy do Gorlic wracać wcześniej, niż planowaliśmy...
Prawie 9 dodatkowych kilometrów zrobiłem sam, dojeżdżając do Gorlic i wracając z nich.
http://www.endomondo.com/workouts/245554981/4068443
http://www.endomondo.com/workouts/245687949/4068443
Wczoraj w Dark Pubie żegnaliśmy się z Moniką, która jutro wyjeżdża już do Białegostoku na studia. Tak się akurat złożyło, że było to pewnie i moje ostatnie na dłuższą chwilę spotkanie z Marią, która jutro również wyjeżdża już na studia, tyle, że do Wrocławia. Nie wiem, czy zobaczymy się przed weselem Anetki. A jeszcze w tym tygodniu chadzaliśmy razem na Biorytm... Za szybko zleciało!
http://www.endomondo.com/workouts/243944328/4068443
http://www.endomondo.com/workouts/243944800/4068443
http://www.endomondo.com/workouts/244769079/4068443
http://www.endomondo.com/workouts/244770789/4068443
I tak sobie wczoraj posiedzieliśmy z Dominikiem i Sitą jeszcze w mieście, jak nas już dziewczyny zostawiły. Potem przyłączyła się do nas jeszcze Kasia, i w ten oto sposób powstała nazwa naszego patrolu na przyszłotygodniowy GoHaRT - Kurczak, ryż i kontrapunkt. Będzie fajnie, tak czuję. Aż zachciało mi się iść! :)
Blogo-motywator i przede wszystkim pamiętnik z wakacji pewnego studenta medycyny. Twór wysycony nadzieją na spełnienie wakacyjnych planów, okraszony dozą mniej lub bardziej głębokich refleksji, podany ze szczyptą autoironii.
Archiwum bloga
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 września 2013
poniedziałek, 9 września 2013
Idzie jesień...
Wielkimi krokami zbliża się jesień... Noce całkiem już zimne, dni coraz chłodniejsze, na jutro zapowiadają załamanie pogody...
Nie udało się wyjechać w niedzielę na dłuższą trasę - nie było z kim, a ja nie lubię jeździć samemu; nie mam się wtedy nawet do kogo odezwać, średnia to przyjemność... Ale ten jeszcze tydzień na pewno wykorzystam, już ugadywałem się z Ostoją, że machniemy przy ładnej pogodzie te 80 km - może ostatnie w sezonie? Pewnie ostatnie w Beskidzie, bo rower wezmę na Śląsk...
Chociaż nie - prawdę powiedziawszy to mam jeszcze sporo miejscowości do zaliczenia... Kto wie, a może jednak się uda? Jadąc na trasę, którą sobie kiedyś zaplanowałem, zajrzę do sporej części z nich...
Tak w telegraficznym skrócie - co u mnie na sportowo?
W niedzielę jeździłem na rowerku z bratem:
http://www.endomondo.com/workouts/242981202/4068443
W czwartek byłem na basenie z Arkiem:
http://www.endomondo.com/workouts/241457464/4068443
W środę znów ćwiczyłem z Dominikiem i Marią, po czym zakwasy mięśni brzucha dawały mi o sobie znać chyba do soboty:
http://www.endomondo.com/workouts/241060255/4068443
http://www.endomondo.com/workouts/241073888/4068443
A jak sobie popołudniu zapomniałem o zabraniu telefonu z samochodu, to tak jak stałem ubrany, musiałem szybko jechać pod Lidla. Wracać mogłem nieco wolniej:
http://www.endomondo.com/workouts/241075777/4068443
http://www.endomondo.com/workouts/241076815/4068443
W sobotę miałem kilka domowych obowiązków, więc jeśli idzie o sport - cisza. Potem jeszcze mieliśmy gości, w niedzielę też, i tak w sumie zleciał weekend...
Dzisiaj załatwiałem dokumenty w związku ze stypendium i siłownię musiałem przełożyć na jutro, bo termin pili...
Wiem, że bez sensu ten wpis... Trudno. Za to znalazłem coś rewelacyjnego w Internetach:
Genialny jest ten obrazek! Mam go na tapecie u siebie, u babci, i jeszcze w tle na Facebooku.
Nie udało się wyjechać w niedzielę na dłuższą trasę - nie było z kim, a ja nie lubię jeździć samemu; nie mam się wtedy nawet do kogo odezwać, średnia to przyjemność... Ale ten jeszcze tydzień na pewno wykorzystam, już ugadywałem się z Ostoją, że machniemy przy ładnej pogodzie te 80 km - może ostatnie w sezonie? Pewnie ostatnie w Beskidzie, bo rower wezmę na Śląsk...
Chociaż nie - prawdę powiedziawszy to mam jeszcze sporo miejscowości do zaliczenia... Kto wie, a może jednak się uda? Jadąc na trasę, którą sobie kiedyś zaplanowałem, zajrzę do sporej części z nich...
Tak w telegraficznym skrócie - co u mnie na sportowo?
W niedzielę jeździłem na rowerku z bratem:
http://www.endomondo.com/workouts/242981202/4068443
W czwartek byłem na basenie z Arkiem:
http://www.endomondo.com/workouts/241457464/4068443
W środę znów ćwiczyłem z Dominikiem i Marią, po czym zakwasy mięśni brzucha dawały mi o sobie znać chyba do soboty:
http://www.endomondo.com/workouts/241060255/4068443
http://www.endomondo.com/workouts/241073888/4068443
A jak sobie popołudniu zapomniałem o zabraniu telefonu z samochodu, to tak jak stałem ubrany, musiałem szybko jechać pod Lidla. Wracać mogłem nieco wolniej:
http://www.endomondo.com/workouts/241075777/4068443
http://www.endomondo.com/workouts/241076815/4068443
W sobotę miałem kilka domowych obowiązków, więc jeśli idzie o sport - cisza. Potem jeszcze mieliśmy gości, w niedzielę też, i tak w sumie zleciał weekend...
Dzisiaj załatwiałem dokumenty w związku ze stypendium i siłownię musiałem przełożyć na jutro, bo termin pili...
Wiem, że bez sensu ten wpis... Trudno. Za to znalazłem coś rewelacyjnego w Internetach:
Genialny jest ten obrazek! Mam go na tapecie u siebie, u babci, i jeszcze w tle na Facebooku.
Lokalizacja:
Gorlice, Polska
środa, 28 sierpnia 2013
Do Zabrza i z powrotem
Tak się już trochę w tych Gorlicach zasiedziałem, prawie tydzień, odkąd wróciłem z Wybrzeża. Miałem do tej pory gości - ciocię i wujka z Niemiec, więc jeździliśmy m.in. na Słowację, i generalnie miałem ten czas jakoś tam zorganizowany.
Jeśli idzie o ruch - zapuściłem się karygodnie, ale właściwie cały czas coś się dzieje - wbrew pozorom. Wczoraj na przykład byliśmy ze Szczepanem w Zabrzu. Pojechałem zabrać książki z biblioteki i zapisać się na 2. rok studiów, i przy okazji, czego się nie spodziewałem w ogóle, spotkaliśmy się z Martunią - taką mi Szczepan zrobił niespodziankę!
Z różnych względów nasza wczorajsza na Śląsk wycieczka znacznie się przedłużyła, i zamiast przed 18:00, byliśmy w Gorlicach po 22:00... Nawet nie zdążyłem się przebrać - pożegnałem się tylko z ciocią i wujkiem, i - zgarnąwszy wcześniej jeszcze Dominika - pojechaliśmy do Bednarki, gdzie na małą imprezę zaprosiła nas Maria.
Jak dobrze było spotkać tych wszystkich ludzi, których nie widziałem tak długo! Ola, Emila, Lepaczkowa, Oksana, Michał, Zuza... No i Maria - nie wiem, jak mogliśmy sobie na to pozwolić, że to było nasze pierwsze spotkanie od przeszło dwóch miesięcy...
W tym miejscu chciałbym pozdrowić wszystkich znajomków czytających tego bloga; okazuje się, że jednak takowi istnieją! To bardzo miłe dowiedzieć się, że ktoś tu zagląda. No i Ola - pozdrawiam Cię oficjalnie z bloga, zgodnie z obietnicą! :)
Jeśli idzie o ruch - zapuściłem się karygodnie, ale właściwie cały czas coś się dzieje - wbrew pozorom. Wczoraj na przykład byliśmy ze Szczepanem w Zabrzu. Pojechałem zabrać książki z biblioteki i zapisać się na 2. rok studiów, i przy okazji, czego się nie spodziewałem w ogóle, spotkaliśmy się z Martunią - taką mi Szczepan zrobił niespodziankę!
Z różnych względów nasza wczorajsza na Śląsk wycieczka znacznie się przedłużyła, i zamiast przed 18:00, byliśmy w Gorlicach po 22:00... Nawet nie zdążyłem się przebrać - pożegnałem się tylko z ciocią i wujkiem, i - zgarnąwszy wcześniej jeszcze Dominika - pojechaliśmy do Bednarki, gdzie na małą imprezę zaprosiła nas Maria.
Jak dobrze było spotkać tych wszystkich ludzi, których nie widziałem tak długo! Ola, Emila, Lepaczkowa, Oksana, Michał, Zuza... No i Maria - nie wiem, jak mogliśmy sobie na to pozwolić, że to było nasze pierwsze spotkanie od przeszło dwóch miesięcy...
W tym miejscu chciałbym pozdrowić wszystkich znajomków czytających tego bloga; okazuje się, że jednak takowi istnieją! To bardzo miłe dowiedzieć się, że ktoś tu zagląda. No i Ola - pozdrawiam Cię oficjalnie z bloga, zgodnie z obietnicą! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


