Dziwnie trochę tego roku... Za chwilę kończy się lipiec, a ja tak średnio czuję, że są wakacje... I chociaż byłem nad morzem, chociaż mogę spać dłużej i nie uczę się jeszcze (dopiero zaczynam czytać tę fizjologię), to jakoś tak inaczej, niż rok temu o tej porze...
W związku z powyższym trudniej nieco o motywację. Ale już z górki. Za dwa tygodnie wyjeżdżamy na wyprawę rowerową, więc w niedzielę Dominik wyciągnął mnie na rowerze na dość fajną trasę na rozruszanie się. I, powiem szczerze, na początku przeraziłem się swoją kondycją... Studia medyczne nie są idealnym miejscem dla osób aktywnych, ale, na szczęście, w wakacje zawsze można nadrobić.
Niedzielna trasa przebiegała tak (odpowiednie miejscowości wykreśliłem z Wyzwania lata):
https://www.endomondo.com/workouts/380310369/4068443
https://www.endomondo.com/workouts/380244900/4068443
Zegarek Garmina spisuje się jak trzeba, polecam każdemu, zwłaszcza prześledzić aukcje na eBayu i kupić używany. Ja za swój, z przesyłką z USA, zapłaciłem ok. 150 zł! :)
Na siłownię chodzę trzy razy w tygodniu - poniedziałek, środa, piątek. Na razie, w tym i następnym tygodniu, robię ćwiczenia obwodowe wg programu z Men's Health, a po wyprawie będę robił ćwiczenia na poszczególne partie.
A dzisiaj Dominik pojechał wybadać, jak się sprawy mają na Klimkówce - windsurfing, kajaki, rowerki wodne; czemu nie? Dobrze, że coś tam się dzieje, bo okolica jest piękna.
Jak słusznie zauważył Michał, coraz więcej tych blogów, zwłaszcza sportowych - ale to chyba dobrze? :) Nie jestem osamotniony w tym medycznym popędzie do aktywności fizycznej (w moim przypadku - szczególnie wakacyjnym); moje koleżanki z roku także prowadzą blogi o podobnej jak Anatomia lata tematyce - zapraszam do nich! :)
I ja także powoli się rozkręcam, mam nadzieję, że zanim skończą się wakacje, Anatomia... hulała będzie jak w zeszły roku. No i że będzie pompa! :)
Blogo-motywator i przede wszystkim pamiętnik z wakacji pewnego studenta medycyny. Twór wysycony nadzieją na spełnienie wakacyjnych planów, okraszony dozą mniej lub bardziej głębokich refleksji, podany ze szczyptą autoironii.
Archiwum bloga
środa, 30 lipca 2014
poniedziałek, 21 lipca 2014
Plany, plany, plany...
Tak jeszcze nie było, żebym się wieczorem 21 lipca przymierzał do rozpoczęcia wakacji...
Nie znaczy to, oczywiście, że te dwa i pół tygodnia, które upłynęły od 3 lipca, od ostatniego egzaminu, były czasem straconym! Ale tak naprawdę wielkie plany zaczynają się właśnie teraz.
Rozprostowałem już i wygrzałem kości w Gdańsku, gdzie przez przeszło tydzień byliśmy z rodzicami u naszych przyjaciół. Pogoda przez większą część czasu była znakomita, jak nie nad Bałtykiem. Mimo początkowej mojej niechęci wczasy udały się i wypocząłem.
A teraz coś, na co czekałem cały rok - ruch, bo ruch to zdrowie. Jutro wybieramy się z Dominikiem na Biorytm, popołudniu może jakiś rower, a potem może zacznę już coś z fizjologią? Znalazłem specjalne wydanie Men's Health z gotowym planem treningowym i atlasem ćwiczeń dla takich, jak ja właśnie, i najwyższa pora zacząć systematyczne treningi.
Już za nieco ponad trzy tygodnie kolejna wyprawa rowerowa. Tym razem organizuję ją sam, więc pora łapać kondycję, żeby nie skompromitować się na trasie! To trochę blisko poprawki z fizjologii, ale powiedziałem, że choćby skały srały - i tak pojadę! A wyjeżdżamy z Beskidu Niskiego, i przez Słowację i Pieniny, częściowo Czechy, finiszujemy na Śląsku Cieszyńskim.
W ramach przygotowań w te wakacje musi udać się zaliczyć na rowerze wszystkie miejscowości powiatu - Wyzwanie lata 2014 na tapecie!
Dobrze - coś dla ciała. A dla umysłu? Poprawka z fizjologii, już 2 września. A potem kolejny miesiąc wakacji. W sumie dobrze, że tak się stało, liczyłem się z taką możliwością i podświadomie wiedziałem, że wyjdzie mi to na dobre, choć, oczywiście, każdy wolałby mieć wszystko zaliczone... Ale z trzech egzaminów, które mieliśmy w sesji, najlepiej było uwalić właśnie fizjologię (najprostszy z egzaminów!), bo to, czego się teraz na spokojnie i bez przymusu nauczę, przyda mi się potem.
Dobrze byłoby też zdążyć przerobić taką fajną małą książeczkę, którą kupiłem sobie kiedyś do nauki hiszpańskiego, no i poćwiczyć co nieco na gitarze...
Tak się sprawy mają na chwilę obecną. Wakacje to naprawdę mój czas - mam zamiar wykorzystać go w stu procentach, więc... Biorę się do roboty! :)
Nie znaczy to, oczywiście, że te dwa i pół tygodnia, które upłynęły od 3 lipca, od ostatniego egzaminu, były czasem straconym! Ale tak naprawdę wielkie plany zaczynają się właśnie teraz.
Rozprostowałem już i wygrzałem kości w Gdańsku, gdzie przez przeszło tydzień byliśmy z rodzicami u naszych przyjaciół. Pogoda przez większą część czasu była znakomita, jak nie nad Bałtykiem. Mimo początkowej mojej niechęci wczasy udały się i wypocząłem.
A teraz coś, na co czekałem cały rok - ruch, bo ruch to zdrowie. Jutro wybieramy się z Dominikiem na Biorytm, popołudniu może jakiś rower, a potem może zacznę już coś z fizjologią? Znalazłem specjalne wydanie Men's Health z gotowym planem treningowym i atlasem ćwiczeń dla takich, jak ja właśnie, i najwyższa pora zacząć systematyczne treningi.
Już za nieco ponad trzy tygodnie kolejna wyprawa rowerowa. Tym razem organizuję ją sam, więc pora łapać kondycję, żeby nie skompromitować się na trasie! To trochę blisko poprawki z fizjologii, ale powiedziałem, że choćby skały srały - i tak pojadę! A wyjeżdżamy z Beskidu Niskiego, i przez Słowację i Pieniny, częściowo Czechy, finiszujemy na Śląsku Cieszyńskim.
W ramach przygotowań w te wakacje musi udać się zaliczyć na rowerze wszystkie miejscowości powiatu - Wyzwanie lata 2014 na tapecie!
Dobrze - coś dla ciała. A dla umysłu? Poprawka z fizjologii, już 2 września. A potem kolejny miesiąc wakacji. W sumie dobrze, że tak się stało, liczyłem się z taką możliwością i podświadomie wiedziałem, że wyjdzie mi to na dobre, choć, oczywiście, każdy wolałby mieć wszystko zaliczone... Ale z trzech egzaminów, które mieliśmy w sesji, najlepiej było uwalić właśnie fizjologię (najprostszy z egzaminów!), bo to, czego się teraz na spokojnie i bez przymusu nauczę, przyda mi się potem.
Dobrze byłoby też zdążyć przerobić taką fajną małą książeczkę, którą kupiłem sobie kiedyś do nauki hiszpańskiego, no i poćwiczyć co nieco na gitarze...
Tak się sprawy mają na chwilę obecną. Wakacje to naprawdę mój czas - mam zamiar wykorzystać go w stu procentach, więc... Biorę się do roboty! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)