Dzisiaj ostatni dzień kalendarzowego lata. Czas więc na małe podsumowanie...
Wiem, że Anatomia lata i Servus medicus mają kilkoro wiernych Czytelników i Czytelniczek, za co Wam serdecznie dziękuję. Pierwotny pomysł Servusa... jednak upadł, i myślę, jak tchnąć w niego nowe życie, zaś moje wakacje w tym roku nie były tak ciekawe, by dzielić się nimi z Wami w ramach Anatomii...
W tamtym roku dzięki systematycznej pracy, ćwiczeniom, udało mi się podczas wakacji zrealizować niemal wszystkie plany. W tym roku było inaczej. Podświadomie potrzebowałem chyba odpoczynku i lenistwa... Nie osiągnąłem może niczego spektakularnego, ale... Czasami warto zwolnić. Wypocząłem, i to do tego stopnia, że kilka razy miałem nawet okazję się nudzić! :)
Udała się nam wyprawa rowerowa, udał się nam rodzinny wyjazd na wakacje do Gdańska, i udało mi się co nieco pouczyć fizjologii z nadzieją, że na kolejnych latach będę miał dzięki temu w głowie dość solidną podstawę pod kliniki.
A teraz nie mogę się wręcz doczekać wyjazdu na Śląsk! Wynajęliśmy nowe mieszkanie, w centrum, i teraz mój nowy pokój czeka, aż nieco go dopieszczę. To będzie ciekawe, a plan zajęć z kolei jest na tyle obiecujący, że swoje sportowe plany będę mógł chyba wcielić w życie już od października. A niech sobie systematyczność w nauce (to sobie obiecałem, i z roku na rok idzie mi lepiej!) idzie w parze z systematycznością w sporcie.
Cóż... Cieszę się, że nasi wygrali. :) Mistrzostwo w Polsce, no no...
Żegnam więc Anatomię... na kolejny rok, do zobaczenia! A co do blogowania... Ja coś jeszcze wymyślę, bo bardzo mi tego brakuje! :)
Blogo-motywator i przede wszystkim pamiętnik z wakacji pewnego studenta medycyny. Twór wysycony nadzieją na spełnienie wakacyjnych planów, okraszony dozą mniej lub bardziej głębokich refleksji, podany ze szczyptą autoironii.
Archiwum bloga
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wrzesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wrzesień. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 września 2014
niedziela, 1 września 2013
Wrzesień
No i zaczęło się - jeszcze dwa lata temu sam biegłbym do szkoły, tymczasem w perspektywie mam jeszcze miesiąc wakacji... I to miesiąc, który zawsze jakoś tak dobrze mi się kojarzył - wrzesień. Chwała Panu, że nie mam żadnej poprawki, i mogę ten czas wykorzystać jak chcę.
Minione półtora tygodnia, odkąd wróciłem, to spotkania, spotkania, i jeszcze raz spotkania. Jakby nie patrzeć, odnowienie gorlickich znajomości to bardzo ważna i miła rzecz - a to byłem u Marii, a to u Pana Boga, gdzie spotkałem sporo osób z klasy z liceum, a to rodzina z Niemiec była u nas...
Zrobiłem u siebie w pokoju namiastkę przemeblowania - przestawiłem łóżko i stolik z fotelami. To właściwie wszystko, co da się zrobić, bo mój pokój, choć przestronny, jest raczej nieustawny z uwagi na położenie na poddaszu... Natomiast prawdziwą rewolucję i porządek zrobiłem wczoraj przy niewielkiej pomocy taty w szopie na narzędzia i w garażu - posprzątałem, powyrzucałem niepotrzebne rzeczy, zrobiłem miejsce na rowery, ale przede wszystkim, co zawsze podobało mi się najbardziej, powiesiłem narzędzia na ścianie.
A teraz w dalszym ciągu odpoczywam, choć w ten zły, bierny sposób... Endomondo mniej więcej od półtora tygodnia właśnie karygodnie świeci pustkami, zatem czas kupić karnet na Biorytm, i korzystać, póki można, coby potem sobie w brodę nie pluć, lub w brzuch przeogromny, co gorsza. Basen? I owszem! Zapowiada się na to, że będę teraz jeździł z Miłoszem co rano do miasta, zatem znów będzie i motywacja. Bo o ile spanie jest przyjemne, i kocham je nad życie, o tyle jak wstanie się po dziesiątej, to dnia nie ma prawie w ogóle - zmarnowany i już...
Minione półtora tygodnia, odkąd wróciłem, to spotkania, spotkania, i jeszcze raz spotkania. Jakby nie patrzeć, odnowienie gorlickich znajomości to bardzo ważna i miła rzecz - a to byłem u Marii, a to u Pana Boga, gdzie spotkałem sporo osób z klasy z liceum, a to rodzina z Niemiec była u nas...
Zrobiłem u siebie w pokoju namiastkę przemeblowania - przestawiłem łóżko i stolik z fotelami. To właściwie wszystko, co da się zrobić, bo mój pokój, choć przestronny, jest raczej nieustawny z uwagi na położenie na poddaszu... Natomiast prawdziwą rewolucję i porządek zrobiłem wczoraj przy niewielkiej pomocy taty w szopie na narzędzia i w garażu - posprzątałem, powyrzucałem niepotrzebne rzeczy, zrobiłem miejsce na rowery, ale przede wszystkim, co zawsze podobało mi się najbardziej, powiesiłem narzędzia na ścianie.
A teraz w dalszym ciągu odpoczywam, choć w ten zły, bierny sposób... Endomondo mniej więcej od półtora tygodnia właśnie karygodnie świeci pustkami, zatem czas kupić karnet na Biorytm, i korzystać, póki można, coby potem sobie w brodę nie pluć, lub w brzuch przeogromny, co gorsza. Basen? I owszem! Zapowiada się na to, że będę teraz jeździł z Miłoszem co rano do miasta, zatem znów będzie i motywacja. Bo o ile spanie jest przyjemne, i kocham je nad życie, o tyle jak wstanie się po dziesiątej, to dnia nie ma prawie w ogóle - zmarnowany i już...
Subskrybuj:
Posty (Atom)